This game has no name. It will never be the same.
Blog > Komentarze do wpisu

Przedziwna "atmosfera" w pewnym urzędzie

Ostatnie moje notki zdominowała pewna sprawa, ale szkoda więcej tu pisać w kółko o tym samym. Jestem przygotowany, na dodatek prowadzę obserwację domu Rodziców gdyby nieproszone towarzystwo próbowało się pojawić i tam nachodząc i sącząc swój jad. Dziś byłem u Rodziców i jest mi trochę wstyd wobec Mamy, bo puściły mi nerwy i nazwałem pewne osoby dosadnie w krótkich żołnierskich słowach. I obiecałem sobie, że już żadne takie (nazwę delikatnie) fornalstwo nie będzie im kalało uszu. Sprawa jest jak wczoraj pisałem klarowna.

A teraz o czym innym, o sprawach normalnych, o ludziach normalnych, zyciowych, których papiery są czyste. Wczoraj zadzwonił N. i z miejsca oświadczył, że uważając mnie za "eksperta samochodowego" oczekuje rady. Zdumiało mnie to, bo ze mnie taki ekspert jak z koziej ... drzwiczki, ale niech tam. Oto facet chce kupić swej żonie mercedesa A i  mi mówi: bo wiesz, słyszałem że to dziwne samochody. Ło matko... a wiesz co ludzie mówią? wiesz co o mnie mówią? weź poprawkę na ludzi, na ich opinie. Gadać będą zawsze, najczęściej nie mając o tym pojęcia. Ostatecznie ustaliliśmy konieczność spotkania i porozmawiania w zacisznej knajpce, tudzież pogrania w kręgle. Ostatnio zresztą zaniedbałem się w kręgle, w które już grywałem regularnie. Więc w odwodzie do gry jest moja Kobieta, która mnie ostatnio ograła tak, że wstyd. Po raz pierwszy moja średnia wynosiła ledwo powyżej 100 pkt. A to już nędza! :) Ostatnio też dość porządnie ograł mnie Tata. A jeszcze ostatnio grywam w towarzystwie Krzysztofa, Roberta i Marcysia. Marcyś niedawno zresztą odstawił swego rodzaju "numer". Rzekł: ciekawe jak puszczę dwie kule naraz.... I jak pomyślał- tak zrobił. Jedna z kul wylądowała w rynience. A Marcyś to gladiator - 2 metry wzrostu, 130 kg nabitych mięśni. Kolo z kręgielni przybiegł zaraz i zamiast do Marcysia, rzekł do mnie: proszę uważać. Faktycznie,  kozaka żeby zwrócić uwagę Marcysiowi to nie ma. Pamiętam jak we Wrzeszczu w Gdańsku szliśmy o środku nocy wracając z Sopotu. Po bramach czaiły się jakieś "nocne pająki", ale żadne nie śmiało chociaż zaskamleć "dej na piwo" czy coś w tym stylu. Pięść Marcysia, to strzał konia z kopyta. Stąd dwie kule 15ki w jego dłoniach wyglądają jak bile bilardowe, a sześciopak z browarem ja kostka Rubika ;-) No dobra, więc kręgle kręglami, a dziś wybrałem się z K. do pewnego urzędu. Była tam pewna kolejka, co mnie liberała zawsze irytuje, ale cierpliwie czekałem. Gdy weszliśmy - okazało się, że pani kierownik urzędu jest trochę "dziwna". A to mówi jakby niedorzecznie, opowiada jakieś "smaczki" z pracy i co chwila podkreśla o "przyjazności" urzędu dla klientów. W pewnym momencie pomyślałem: cholera jasna, czy to mi się śni, czy tu pracują jakieś "dziwolągi". Kobieta bredzila w najlepsze, a ochraniarz urzędniczy zaglądał co jakiś czas dogadując miłe słówka. K. rzekła do mnie, że od kobitki czuć alkohol. Kobitka po chwili zaczęła prawić superlatywy o swych pracownicach, jakie są cudowne, jakie to anioły, a największy anioł to dziś został babcią. No i sprawa się wyjaśniła! Panie sobie po prostu popiły! Hahahaha Ochraniarz-starszy przyjemny pan najbardziej przytomny zaglądał dlatego by  kontrolować czy ktoś się nie kapnie w sytuacji. W pewnym momencie pani wyznała: proszę pana, ja poczekam po pracy kiedy będzie tylko panu pasowało, bo my jesteśmy przyjaznym urzędem. Noooo, na taki "dar" już nie mogłem sobie pozwolić! Dodatkowo kobieta miała naklejony na ramieniu plaster antykoncepcyjny. To wyglądało już niesmacznie. Urzędnik, kierownik a się z tym obnosi. A może o to chodzi, że można bezpiecznie. Babka przynajmniej nie ma syndromu "niedobolcowania" jaki to miewają niektóre znane mi osoby, które zresztą sex nazywają, cytat "pierd..niem". Bleeeeeeee, rzygać się chce...

I gdy wracaliśmy z K. zauważyłem na drodze pewien samochód na bydgoskich blachach, obok kierowcy siedziała kobieta, która trzymała przy oczach lornetkę. Trzymała ją nawet gdy jechali 2 metry za śmierdzącą ciężarówką.  Widocznie postanowiła zobaczyć więcej.... Albowiem jak mówią: gdy mędrzec wskazuje Księżyc - idiota widzi tylko palec....

środa, 26 sierpnia 2009, ernest_pinch
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/27 15:04:55
No, jak z gościa taki gladiator, to mnie kolo z kręgielni nie dziwi - zawsze to bezpieczniej ozwać się do mniejszego... :))) Ubawił mnie ten fragment... Siedzę przed monitorem i prycham ze śmiechu! :-D
-
2009/08/27 15:12:45
@Kiljan: ja odrzeklem: prosze zwrocic uwage koledze, ale bez reakcji ;-) Zreszta ciezko sie dziwic, pare razy bylem swiadkiem imprez organizowanych przez pewna firme na ktorych podpici faceci grali. I ja np. nie zdzierżyłbym czasami pilnowac takiej klienteli. Potrzebny bylby mi korbacz ;-)
-
2009/08/27 21:59:58
Wniosek z Twoich doświadczeń z urzędem jest taki, że każdy urzędnik powinien być w pracy lekko wcięty. ;)
A ten plasterek to może antynikotynowy był... ;)
-
2009/08/27 23:04:38
@Romek: mysle ze w rozsadnych dawkach urzednicy powinny dostawac "deputat alkoholowy" :D Zyzliwoscia nadraabialiby czasami braki w fachowosci.
A tak powaznie, podziwiam odwage tej ekipy, wszak jeden telefon i ladują na bruk z pracy.
statystyka