This game has no name. It will never be the same.
Blog > Komentarze do wpisu

O bankierze klienta zamożnego i kretyńskiej akwizytorce

Ostatecznie po dwóch wpadkach Alior banku - tej gdy wypłacałem w Nowym Jorku kesz z bankomatu i pobrano prowizję oraz tej gdy nie umieli rozwiązać sprawy zamówienia nowej karty - postanowiłem zrezygnować z ich usług. W tym celu udałem się do oddziału banku. Dopiero podczas tej wizyty zobaczyłem napis "bankier klienta zamożnego" i stanowisko w którym siedział pracownik, do którego można było nabrac zaufania od pierwszego wejrzenia. Wyjawiłem jednej z pracownic z czym przybywam, a ona się zamyśliła i powiedziała "no właśnie", po czym wykonała telefon do centrali. No bo skoro posiadam rachunek brokerski, to podpadam już pod klienta zamożnego. Niestety okazało się, że bankier klienta zamożnego będzie miał za 5 minut szkolenie i może za jakieś 40 minut mnie obsłużyć. Nieeeeee.... nie cierpię czekać, więc sprawę odłożyłem o dzień i dopiero wtedy skutecznie ją załatwiłem. Faktycznie bankier klienta zamożnego okazał się rzeczowy i z manierami fachowca. Cała ta sprawa wywołała we mnie dwie refleksje: czy nie jest tak, że do prozaicznego zakładania konta, zawracania d... tj. głowy klientom wykorzystuje się młody narybek w postaci dziewczyny świeżo po lub w trakcie studiów, a do spraw wymagających większej wiedzy osobników otrzaskanych i obytych w szkoleniach, boju itp. Druga wątpliwość jest związana z pozycjonowaniem ludzi pod kątem "zamożny" albo zwykły. Jedna pani minister wszak walczy o równość płci, doprowadzając do wykrzywiania warunków różnych konkursów projektowych i czyniąc z tego hasło na sztandarze działalności zawodowej. A jaką równość odczuje klient wchodzący do banku, gdzie ma stopniowanie... Domyślnie, albo jesteś "klientem zamożnym" albo dziadem ;-) Jak dobrze, że na potwierdzeniu dyspozycji zamknięcia konta pojawiła się pieczęć bankiera k. zamożnego. Oto formalnie mam dowód, że w pewnym okresie mego życia... byłem zamożny :DDD

Dziś po raz kolejny zadzwoniła do mnie firma konsultingowa. Typ słodkiej idiotki zapytał czy rozmawia z Ernestem. A po potwierdzeniu dodał, że dzwoni w sprawie nieudolności emerytalnej państwa polskiego i czy jestem pełnoletni... Opadły mi ręce... Dzwonisz kretynko do gościa, którego znasz imię i nazwisko, w sprawie spraw emerytalnych, a pytasz czy jest pełnoletni? Kto zatrudnia takich tłumoków? Pozostaje wrócić do manifestu pewnego szefa z koncernu miedziowego: "batem ich!" ;-)  

czwartek, 23 lutego 2012, ernest_pinch
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/26 21:09:49
Następnym razem powiedz, ze nie jesteś pełnoletni i nie możesz rozmawiać z obcymi paniami, ale słyszałeś, że myślenie nie boli...
-
2012/02/26 21:30:07
@Sarna: ale ja nie chciałbym wprowadzać w błąd ze jestem niby nieletni ;-) Najwyżej powiem, że może mi zajrzeć do buzi i ocenić po zębach :D
-
2012/02/26 21:39:20
Powiedz tak, powiedz:) Przyjmujac, ze takie rozmowy sa w większości nagrywane, już sobie wyobrażam jak wszyscy wybuchają śmiechem (oprócz inteligentnej pani oczywiście) :)
statystyka